Foto: Screen TVP 2

Schemat pseudonaukowy powielany jest za każdym razem, jak tylko słonko wyjrzy zza chmurki, ale zanim przejdziemy do szamańskich zaklęć influencerów, kilka uwag ogólnych. Kwestionowanie zmian klimatycznych na Ziemi jest przejawem skrajnej ignorancji, z takim poziomem wiedzy 30 lat temu uczeń nie miał szans ukończyć szkoły podstawowej. Dziś nawet maturę można zdać odpowiadając poprawnie na 30% pytań, nie znaczy to bynajmniej, że warto się ścigać na ignorancję. Klimat na Ziemi się zmieniał odkąd Ziemia istnieje i będzie się zmieniał po jej kres.

Czym innym są jednak naturalne procesy, a czym innym sztucznie wywołana histeria ideologów, polityków i pseudonaukowców, którzy na straszeniu ludzi zarabiają. Doskonałym przykładem mechanizmu strachu jest podawanie maksymalnej temperatury w danym dniu, miesiącu, okresie, czy roku. Tak się składa, że od trzech lat mamy w Polsce zimne kwietnie, ale te dane nijak nie pasują do wzbudzania leków za pomocą ocieplenia klimatu. Influencerzy tacy jak Jakub Wiech żyją z prostych i sensacyjnych komunikatów, często posługują się też pismem obrazkowym lub krótkimi filmikami, zazwyczaj silącymi się na dowcip.

Dlatego też dużo większe wrażenie robi nagłówek: „3 lipca był najcieplejszym dniem od początku pomiarów”, niż spokojne analizowanie naturalnych zjawisk występujących w przyrodzie. Dla wsparcia sensacji potrzebna jest poważna naukowa instytucja, najlepiej amerykańska i wtedy następuje „koniec dyskusji z płaskoziemcami”. Dla kogo koniec, dla tego koniec, dla tych, którzy uważali na lekcjach geografii i fizyki w szkole podstawowej, to jest dopiero początek pytań. Kto i jak to zmierzył? Te dwa najważniejsze pytania same się nasuwają i jeśli chodzi o pierwszą odpowiedź to wiadomo, że dane podało amerykańskie Narodowe Centrum Prognoz Środowiskowych (NCEP), ale jak to zmierzyli, to już próżno szukać w jakichkolwiek mediach i na samej stronie instytucji.

Wróćmy na chwilę do zimnych kwietniów w Polsce, które były mierzone bardzo prosto. Temperatury we wszystkich dniach kwietnia w danym roku, notowano mniej więcej o tej samej porze, w kilkuset miejscach na terenie naszego kraju. Bardzo ważne jest w tej metodologii to, że dane podawane są z dokładnością do 1/10 stopnia, co już może budzić wątpliwości, w końcu przesunięcie termometru o pół metra w górę, czy w dół, zmienia pomiar o więcej niż 1/10. Również pora dnia ma tu istotne znaczenie i wystarczy godzina różnicy, żeby temperatura się zmieniła.

Zakładając, że jednocześnie uda się w setkach miejsc, idealnie o tej samej porze i na tej samej wysokości ustawić termometr, to jeszcze mamy takie naturalne zmienne jak wiatr, wilgoć, ciśnienie atmosferyczne. Do tego dochodzą błędy ludzkie i skalowanie urządzeń, które też posiadają swoje zakresy błędów pomiarowych. Jednym zdaniem, przy takiej skali pomiarów jest możliwe oddanie różnic temperaturowych, jednak realnie możemy mówić o stopniach, może o dokładności na poziomie pół stopnia, ale na pewno nie dziesiątych i tym bardziej setnych stopnia Celsjusza, czy Farenheita

Tymczasem najnowsza sensacja klimatyczna, podana przez NCEP to pomiar kosmiczny, z dokładnością do jednej setnej stopnia. NCEP twierdzi, że 3 lipca zmierzył średnią temperaturę na Ziemi i wyszło im 17,01 stopnia Celsjusza, a potem ogłosili rekord, bo w 2016 roku było 16,92 stopnia Celsjusza. I teraz wracamy do pytania jak oni to zrobili? O ile pomiar dla jednego kraju jest olbrzymim wyzwaniem, to pomiar dla całej planety z dokładnością do 0,01 stopnia jest po prostu czystą szarlatanerią.

Takie badanie z wyżej wymienionych powodów jest niemożliwe. Gdzieś w Internecie można wyczytać, że średnia temperatura jest wyliczana na podstawie milionów punktów pomiarowych umieszczonych na wysokości 2 metrów, tak na przykład twierdzi Aleksandra Stanisławska, współprowadząca serwis CrazyNauka.pl i publikująca na łamach „Forbesa”. Problem w tym, że poza ogólnikami, które brzmią bardziej fantastycznie niż naukowo, o tej hiperprecyzyjnej metodologii pomiarów nie wiemy nic.

Pewnie bez problemów znajdziemy na świecie miliard punktów pomiarowych temperatury, w końcu termometr jest teraz wyposażeniem prawie każdego samochodu, ale taką metodologią uczciwego wyniku z dokładnością do setnej stopnia podać się nie da. Mamy zatem do czynienia nie z nauką, tylko z sensacyjną publicystką i jeszcze przy tym skrupulatnie się pomija fakt, że pomiędzy rokiem 2016 i 2023 3 lipca notowano spadki średniej temperatury, co jakoś nie przekładało się na oziębienie klimatu. Redakcja PatrzyMY.pl jest bardzo ciekawa świata, w tym świata nauki, dlatego będziemy wdzięczni influencerowi Jakubowi Wiechowi, jeśli wskaże naukowo opracowaną metodologię i wspomniane miliony punktów pomiarowych należących do NCEP.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

2 KOMENTARZE

  1. Jak byłem we wojsku, a to dawno było bo 40 lat temu, to robiłem za meteorologa na lotnisku w Dęblinie. Pomiary temperatury wykonuje się w standardowej klatce, na wys. 2 m nad poziomem gruntu. Są dwa termometry, suchy i mokry, oba z dokładnościa do 0,1 st. C.
    Do prognoz, dalekopisem przychodziły dane z ok. 300 stacji z obszaru Europy, w tym kilka z morza (może kilkanaście).
    Tak więc pomiary sa standaryzowane i można to policzyć sobie z całego świata, bo w innych rejonach stacje są tak samo wyposażone.
    Pomiary są co godzinę, a czasem co pół, ale ogólnie co godzinę, czyli 24 razy dziennie. Oni sobie sumują dane ze wszystkich pomiarów i liczą średnią, z całego świata.
    Tak więc metodologii to bym się nie czepiał, ale tu chodzi o skalę czasową. Bo klimatyści, wiedząc, że klimat się ociepla, szukają straszaka i niestety łatwo go znajdują. Bo wahania w okresie 10-20 lat mogą być bardzo duże, gorzej jeśli zaczynamy patrzeć na okresy 100 letnie, albo dłuższe. Po pokrycie pomiarami to raptem 150 lat, a wcześniej gęsta mgła. Pomiary z wierceń w lodowcach, to w najlepszym wypadku wyrywkowe dane z warstw, tak powiedzmy przy bardzo upierdliwie dokładnych pomiarach, co 50 lat. Niestety nie ma żadnej wiedzy co się działo w tym czasie, np. co 10 lat. Dane są więc bardzo niedokładną interpolacją.
    Dla mnie jest jasne to, że od ok. 25 tys. lat klimat zaczął się ocieplać, bo lodowiec, który przykrywał Polskę po Wielkopolskę i północne Mazowsze, zaczął się cofać, czyli rotapiać. Jakieś 12,5 tys. lat temu opuścił nasze terytorium, co nie znaczy, że się skończył. ale to już oznaczało, że w te pierwsze 12 tys. lat temp wzrosła coś koło 8 stopni. No i proces trwał i trwa nadal i raczej gwałtownie nie przyspiesza, bo jednak jeszcze całkiem spora część półkuli północnej nadal jest pokryta lodem (Grenlandia, Kanada, Islandia). Pewnie za jakieś 10 tys. lat lodowiec całkiem się rozpuści, ale zapewne nie ten na Antarktydzie.
    Co spowoduje całkiem znaczny wzrost powierzchnie mórz i oceanów. Wyższa temperatura powietrza i wody zwiększy parowanie i opady i znów na obszarach północy zacznie gromadzić się śnieg w takich ilościach, że w ciągu lata nie zdąży się roztopić, a i albedo, czyli odbicie światła od wielkich, białych powierzchni zmieni bilans energetyczny ziemi i nadejdzie kolejne zlodowacenie.
    Poza tym wszystkim co ma CO2, do temperatury. To oczywista jest ich korelacja, tylko, że nie słyszałem o przekonywujących badaniach, które by wyjaśniły czy wzrost poziomu CO2 w powietrzu jest przyczyną ocieplenia, czy może raczej skutkiem. Tu jest tak wiele czynników, że nikt ich nie ogarnia, nawet renomowane amerykańskie uczelnie.
    Znaczy ocieplenie, to wg. mnie sprytna strategia marketingowa i to wstyd przyznać, kolegów z branży. A to dlatego, że taka nauka jak geografia nie ma skąd wziąć sensownych pieniędzy, chłopaki zarabiają skromnie, a tu cyk, jest okazja i jeszcze znalazło się mnóstwo chętnych do płacenia za wywołanie paniki. Panie można tyle artykułów wysmażyć, sympozja, cateringi, wyjazdy, wyprawy badawcze. No i pięknie jest – to i po co to psuć.
    Pozdrawiam

  2. @PanMatak
    Laureat Nobla z fizyki: Nie ma kryzysu klimatycznego (dorzeczy.pl)
    dorzeczy.pl/swiat/460815/laureat-nobla-z-fizyki-nie-ma-kryzysu-klimatycznego.html

    A tutaj jest krótkie wideo o badaniu odwiertów lodowych.
    Climate change manipulation
    youtube.com/watch?v=WE0zHZPQJzA