Foto: PAP / Paweł Supernak

Nowy rząd i przede wszystkim szef tego rządu alergicznie podchodził do wielu projektów poprzedników, w niektórych przypadkach alergię pokonał, w innych nie. W pierwszej kolejności Donald Tusk musiał zaakceptować znienawidzony przez Koalicję Obywatelską program 500+ zamieniony na 800+. Z równą niechęcią utrzymał dodatkowe emerytury i w ramach odreagowania planował zamkniecie flagowego projektu PiS, jakim jest CPK. Sprawy nie poszło jednak tak gładko, jak się na początku Tuskowi wydawało.

Ku zaskoczeniu ekipy rządzącej w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się liczne głosy w obronie CPK i to z tak niespodziewanych stron, jak media głównego nurtu, czy koalicjanci z Lewicy. Donald Tusk zaczął przebąkiwać, że nie ma w tym przypadku, tylko sponsoring firm lobujących na rzecz „megalomańskiej inwestycji” i być miał rację, ale nie odważył się temu przeciwstawić. W efekcie nowy szef projektu, którym został Maciej Lasek kilkukrotnie zmieniał front i to w skrajnych warunkach od pełnego potępienia i wręcz zapowiedzi likwidacji projektu, po umiarkowany optymizm, co do jego realizacji. Sprawy tak się pokomplikowały, że wszystko miał rozstrzygnąć profesjonalny audyt, ale zgodnie z zasadą: „jak nie idzie, to nie idzie”, na audycie Maciej Lasek również się wyłożył.

Zaczęło się od tego, że gorący zwolennik CPK Maciej Wilk, aktualny dyrektor operacyjny kanadyjskiej linii Flair Airlines i były dyrektor operacyjny PLL LOT, zwrócił uwagę na marne kompetencje firm, które wygrały przetarg na audyt:

Maciej Wilk wyraził swoje oburzenie z samego rana, zanim zadzwonił pierwszy dzwonek w szkołach i zapewne sam się zdziwił, że już wieczorem przetarg został anulowany, o czym sam z radością poinformował.

Nie ma Donald Tusk szczęścia do CPK i łatwego życia z CPK również. Dlaczego tak się dzieje? Wyjaśnień zapewne jest wiele, ale stara internetowa prawda mówi, że „karma wraca”. Tusk kpił swego czasu, że nie ma sensu rozmawiać o CPK, bo PiS nawet nie wbił łopaty na tej budowie:

Wielu fachowców i zwykłych użytkowników portalu „X” prostowało propagandowy prymitywizm tego wpisu, na końcu złośliwy los podsumował Donalda Tuska i Macieja Laska tą samą „nie wbitą łopatą”, a właściwie znacznie śmieszniejszą, bo ci panowie nawet przetargu na audyt przeprowadzić nie potrafili.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!