Foto: Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Polityczne małżeństwo wchodzi w kryzys, gdy zaczyna ze sobą rozmawiać za pomocą pośredników i najczęściej są to media. „Koalicja 13 grudnia” to młode małżeństwo, ale po pierwsze miesiąc miodowy już minął, a po drugie ten związek jest poligamiczny. W teorii można by mówić o bigami, bo Donald Tusk zawarł związek małżeński z Lewicą i Trzecią Drogą, ale wystarczy chwila spędzona z popularną wyszukiwarką aby się dowidzieć, że każdy z tych partnerów to tak naprawdę wiele partnerów.

W takich warunkach było jasne, że wcześniej, czy później dojdzie do kłótni i mało zaskakujące jest też to, z jakiego powodu do pierwszej poważnej kłótni w koalicji doszło. Wczoraj wieczorem w TVN24 lider Lewicy Włodzimierz Czarzasty nie przebierał w słowach i tak określił relacje w ramach koalicji:

Powiem panu szczerze, mam już tego osobiście dość, a moje koleżanki i koledzy z klubu i z mojej formacji również. Ktoś coś kiedyś obiecał. Ja nie będę brał na siebie, formacja którą ja reprezentuję (…), ani formacja pani Biejat i Zandberga, nie będziemy brali na siebie to, że ustawy, które złożyliśmy pierwszego dnia w Sejmie, ustawy dotyczące prawa do własnego ciała tak naprawdę, do 12. tygodnia aborcji oraz depenalizacji całego procesu aborcji, że blokuje Hołownia z Kosiniakiem – powiedział Włodzimierz Czarzasty w rozmowie z Piotrem Kraśką w TVN24.

Jak widać nie jest to wypowiedź dyplomatyczna, a raczej brzmi tak, jakby się Czarzasty do działań partii PiS i Jarosława Kaczyńskiego odnosił. Aborcja w każdym zakątku świata zawsze wywołuje te same emocje, a w Polsce na radykalnym przekazie przejechała się nie jedna formacja, ostatnio polityczną cenę zapłacił wspomniany PiS. Dlaczego zatem politycy niczego się nie uczą i kolejny raz budują społeczne emocje wokół dyżurnego tematu? Ponieważ są wybory i chociaż to wybory samorządowe, które przynajmniej w teorii dotyczą zupełnie innych kwestii, to każde przypomnienie o istnieniu konkretnego szyldu partyjnego, jest dla kandydujących bezcenne.

Problem polega na tym, że zaatakowany koalicjant nie może milczeć, ale musi bronić swoich racji i swoich wyborców. Tak też uczynił Szymon Hołownia, jeden z liderów Trzeciej Drogi i niemniej ostro odpowiedział Włodzimierzowi Czarzastemu w czasie konferencji prasowej zorganizowanej w Sejmie:

Marszałek Czarzasty, którego niezwykle wysoko cenię i też po ludzku bardzo lubię, mija się z prawdą w ocenie sytuacji, jeżeli miałbym powiedzieć to mocniej, bez owijania w bawełnę, kłamie. Nie ma żadnego blokowania przez kogokolwiek ustaw, które złożone zostały przez klub Lewicy, a jeżeli już są przez kogoś blokowane, to przez sam klub Lewicy.

Minęły trzy miesiące koalicyjnej współpracy i przed nami dopiero pierwsza kampania wyborcza, za chwilę będzie druga związana z wyborami do Parlamentu Europejskiego, a za niespełna półtora roku wybierzemy nowego prezydenta. Czy w takich warunkach koalicyjne małżeństwo załagodzi konflikty, czy też prawdziwy kryzys dopiero się zacznie? Udzielenie odpowiedzi na to pytanie nie wymaga wielkiej przenikliwości. Wystarczy sobie uświadomić, że Szymon Hołownia będzie przeciwnikiem kandydata na Prezydenta RP, którego wyznaczy Donald Tusk i nie można też wykluczyć, że będzie to sam Donald Tusk.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!