Foto: archiwum PPG

Afery dzielą się na takie, które równie szybko wybuchają, jak znikają i te, które się przyklejają na poszczególnych partii na stałe. Lata 90-te ubiegłego wieku, to był czas nieustannych afer i to z udziałem mafii, czyli grup przestępczych powiązanych z politykami. Zabójstwo Komendanta Głównego Policji gen. Marka Papały, czy ułaskawienie Andrzeja Zielińskiego, pseudonim „Słowik”, przez ówczesnego prezydenta Lecha Wałęsę, to zaledwie fragment ponurego obrazu. Gdyby jednak spytać przeciętnego Polaka, niczym w teleturnieju „Familiada”, o najgłośniejszą polską aferę, to na pierwszym miejscu pewnie wylądowałaby „afera Rywina”.

Fenomen „afery Rywina” polega na tym, że naprawdę nieliczna grupa wtajemniczonych jest w stanie powiedzieć o co w niej chodziło, ale w 2003 roku mówili o niej wszyscy i do dziś jest przywoływana w bieżących debatach politycznych. Z pewnością przyczyniła się do tego sejmowa komisja śledcza, pierwsza w dziejach III RP, którą Polacy oglądali niczym serial telewizyjny. Równie niezwykłe były okoliczności powołania komisji, na co zgodę wyraził lider SLD i premier rządu Leszek Miller, chociaż był wyraźny sprzeciw ze strony partyjnych działaczy, którzy się obawiali utraty władzy, a ich obawy okazały się słuszne. Był to pierwszy i ostatni raz, gdy najwyżej umiejscowiony członek rządu wyraził zgodę na to, aby powołać komisję badającą aferę z udziałem polityków i osób powiązanych z rządem.

W 2024 roku politycy PiS wprawdzie głosowali za powołaniem komisji, które miały się zająć rozliczeniem władzy PiS, ale to już była zupełnie inna sytuacja oraz taktyczna kalkulacja, bez większego znaczenia dla powołania komisji, bo koalicja 13 grudnia i tak miała większość głosów. Dlatego też zgoda Leszka Millera na powołanie sejmowej komisji śledczej w sprawie Rywina, jest absolutnym wyjątkiem, który wydarzył się 23 lata temu i nigdy później nie powtórzył. Gdy wybuchła wojna plemienna pomiędzy PiS i PO, co miało miejsce w 2005 roku, wszelkie komisje i pozostałe rozliczenia miały tylko jeden kierunek, mianowicie następcy próbowali polować na poprzedników.

Znając historię i aktualny kontekst polityczny, dzisiejszą propozycję prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego wypada uznać za czysty polityczny teatr. Prawo i Sprawiedliwość złożyło wniosek o powołanie komisji zaufania społecznego, która ma zbadać nieprawidłowości w Szpitalu Południowym w Warszawie, szeroko opisywane w mediach.

Mamy już projekt ustawy, która ma umożliwić powołanie komisji zaufania społecznego. To nie jest komisja śledcza, to nie jest instytucja, którą można porównać do jakiejkolwiek, która do tej pory funkcjonowała w polskim systemie politycznym. (…) Wyboru dokonuje Sejm, ale kandydatów zgłaszają różne organizacje zawodowe ze sfery medycznej. (…) Ma być tam też trzech prawników – tłumaczył prezes PiS na konferencji prasowej.

Musiałoby dojść nie do jednego, ale do wielu cudów jednocześnie, żeby taka komisja powstała. W przeciwieństwie do Leszka Millera, Donald Tusk przyjął skrajnie odmienną strategię i chce aferą przeczekać. Teoretycznie za powołaniem komisji śledczej mogliby zagłosować koalicjanci z Lewicy, PSL i Polski 2050, bo to nie jest ich afera, tylko Koalicji Obywatelskiej, ale to wiązałoby się to z olbrzymim kryzysem w obozie władzy. Poza tym Donald Tusk ma dwa solidne narzędzia dyscyplinujące, pierwszym jest perspektywa utraty władzy połączona z wcześniejszymi wyborami, drugim lincz medialny, przez co niedawno przechodził Szymon Hołownia i cało z tego nie wyszedł. Krótko mówiąc powtórki z „afery Rywina” nie będzie, co nie oznacza, że samą aferę uda się Donaldowi Tuskowi wyciszyć albo przykryć, bo na to nie pozwolą poniewierani pacjenci podłączeni do Internetu.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

2 KOMENTARZE

  1. Będą grzane dwa tematy na raz, bo ukraińscy politycy uważają polskich za frajerów.

    Będą marginalizować Polskę międzynarodowo i podgrzewać atmosferę w Polsce, żeby polscy politycy naparzali się sami między sobą jak dwulatki w piaskownicy.

    Z wyjątkiem pana Prezydenta Nawrockiego, który jest właściwym człowiek na właściwym miejscu. Dziękuję Panie Prezydencie!