Foto: zdjęcie z kamery samochodu

Dziś, 9 grudnia 2022 roku, przed Sądem Okręgowy w Gdańsku odbyła się rozprawa apelacyjna w sprawie byłego senatora Waldemara Bonkowskiego. W głośnym procesie senator został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad psem. Bonkowski miał przywiązać psa do samochodu i jak tłumaczył, nie chciał zwierzęciu zrobić żadnej krzywdy, ale doprowadzić je do domu.

W kwietniu tego roku Sąd Rejonowy w Kościerzynie nie uznał wyjaśnień oskarżonego za wiarygodne i wymierzył karę, która nie satysfakcjonowała żadnej strony, jak również aż pięciu organizacji zajmujących się ochroną zwierząt i występujących w roli oskarżycieli posiłkowych. Łatwo się domyślić, że w tej sytuacji wszystkie strony odwołały się od wyroku, i oczekiwały zupełnie innego rozstrzygnięcia, którego oczekiwały w mowach końcowych.

Prokurator Marcin Lubiński z Prokuratury Rejonowej w Kościerzynie domagał się dla oskarżonego surowej kary bezwzględnego więzienia, argumentując to wyjątkowo brutalnymi okolicznościami i postawą oskarżonego:

Oskarżony przywiązując psa do samochodu działał ze szczególnym okrucieństwem. Na początku postępowania dopuścił się matactwa, a w trakcie procesu nie wyraził jakiejkolwiek skruchy. Wnoszę o 1 rok i 10 miesięcy pozbawienia wolności i zakaz posiadania wszelkich zwierząt na 10 lat oraz nawiązkę 30 000 zł.

Z kolei były senator PiS od samego początku do samego końca nie przyznawał się do winy i utrzymywał, że nie miał najmniejszego zamiaru znęcać się nad psem:

Całe życie byłem miłośnikiem zwierząt. Nigdy nie skrzywdziłem żadnego zwierzęcia. Moim celem było doprowadzenie psa do domu. Nie było moim celem żebym znęcał się nad psem. Żeby psa uśmiercić. Byłbym jakimś psychopatą. Mógłbym to zrobić na podwórku. Nie ma najbardziej podłego określenia, że znęcałem się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem.

Oprócz nagrania z kamery samochodu jadącego za oskarżonym Bonkowskim, głównym dowodem w sprawie była sekcja zwłok. W opinii biegłych: „zwierzę doznało obrażeń narządów wewnętrznych skutkujących niewydolnością krążeniowo-oddechową”, co doprowadziło do utraty życia. I właśnie ta opinia zdaniem sądu apelacyjnego była mało wiarygodna i pozostawiała wiele wątpliwości. Sędzia Szczepan Stożyński w uzasadnieniu wyroku wprost powiedział, że opinia dotycząca przyczyn zgonu psa jest obarczona wadami, przede wszystkim w zakresie dotyczącym tego, kiedy i w jakich okolicznościach pies doznał obrażeń skutkujących śmiercią.

Opinia (…) nie zawiera wskazań, czy do śmierci tego psa mogło tak naprawdę dojść w okolicznościach przedstawionych na tym materiale filmowym – sędzia Szczepan Stężyński w ustnym uzasadnieniu.

W wyniku apelacji złożonej przez oskarżonego wyrok pierwszej instancji został uchylony i sprawa trafi do ponownego rozpoznania przed nowym składem sędziowskim sądu rejonowego. Redakcja PatrzyMY.pl nie zna akt sprawy i wie tylko tyle, ile można się było dowiedzieć z mediów. Na tej podstawie nie jesteśmy w stanie ocenić, czy wydane przez sąd apelacyjny postanowienie, jest prawe i sprawiedliwe. Natomiast z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że jest bardzo odważne postanowienie, biorąc pod uwagę fakt, jaka wokół tej sprawy panowała atmosfera i presja społeczna, żeby z senatora drzeć pasy i nie mieć dla niego litości.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!