Wychowywał się na łódzkich Bałutach, w rodzinie sportowej, jego ojciec Janusz był bokserem z dużymi osiągnięciami, między innymi dwukrotnie wywalczył brązowy medal olimpijski w 1972 i 1976 roku. Mama Alicja była z kolei wybitną siatkarką, wielokrotną reprezentantką Polski i dwukrotną mistrzynią Polski. O kim mowa? Oczywiście o Marcinie Gortacie, jednym z czterech polskich koszykarzy, którzy występowali w NBA. Pierwszym Polakiem w NBA był Cezary Trybański, kolejnym Maciej Lampe, potem Marcin Gortat, a obecnie w NBA gra Jeremy Sochan.
Występy w tak prestiżowej lidze z pewnością są wielkim osiągnięciem, poza tym Marcin Gortat był też kapitanem reprezentacji Polski, chociaż pod jego wodzą drużyna nie osiągnęła większych sukcesów. Po zakończeniu kariery Marcin Gortad zaczął się udzielać społecznie i wiele razy publicznie wygłaszał swoje polityczne poglądy i ta ostatnia aktywność przysporzyła mu sporo problemów. W NBA Gortat był nazywany polish hammer, czyli polski młot, przydomek pierwotnie odnosił się do dynamicznego stylu gry, ale z czasem nabrał przewrotnego znaczenia. Najłagodniej rzecz ujmując Marcin Gortat nie jest wybitnym intelektualistą i dlatego jego kompromitujące wypowiedzi regularnie są komentowane w Internecie. Po wywiadzie z Kędzierskim i Wojewódzkim, podczas którego Gortat nie był w stanie udzielić odpowiedzi na szkolne pytania: „Kiedy był chrzest Polski i ile to jest 7×9”, został pośmiewiskiem na forach i portalach społecznościowych.
Tabliczka mnożenia zostanie już z Marcinem Gortatem na zawsze, ale to nie jedyne jego „osiągnięcia intelektualne”. W okresie przedświątecznym „polski młot” znów błysnął intelektualnie, tym, razem w rozmowie z Łukaszem Kadziewiczem:
Po rozegraniu blisko 100 meczy w reprezentacji Polski, po rozegraniu 1500 meczy koszykarskich poza granicami naszego kraju, po zorganizowaniu 10 “Polskich Nocy”, dziesiątek eventów, na których rozdawałem pierogi. Po odwiedzeniu parad różnego rodzaju, spotykaniu się z kongresmenami, amerykańskimi politykami i gwiazdami to ja jestem antypolakiem?
O ile jeszcze tę wypowiedź można zrozumieć jako gorzką ironię i wyrażenie żalu z powodu krytyki kierowanej pod adresem Marcina Gortata, o tyle jego „analiza” mechanizmów korupcyjnych na Ukrainie wprawia w osłupienie:
To dobrze, że Ukraińcy sprzedają sprzęt, który od nas dostają – Marcin Gortatpic.twitter.com/MXW2tyxW7A
— Maciej Podstawka (@MaciekBNB) December 26, 2025
Marcin Gortat ciężko pracuje na swój przydomek, ale chyba nie o taką dwuznaczność mu chodziło. Jedyne czym się polish hammer może pocieszać to „doborowe towarzystwo”. Na swoje nieszczęście wielu sportowców, aktorów, artystów i celebrytów wypowiada się na tematy, o których nie mają bladego pojęcia i po takich wypowiedziach zbierają straszliwe baty w Internecie. Jest to swoisty rodzaj masochizmu, bo tych wszystkich kompromitacji bardzo łatwo można uniknąć, po prostu wystarczy nie startować w nie swoich dyscyplinach.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!








