24 lipca 2026 roku, w samo piątkowe południe na konferencję prasową samotnie wyszedł prezes PiS Jarosław Kaczyński i rzekł: „Trzydziestu kilku posłów naszej formacji zrezygnowało z członkostwa. Dlatego we wtorek odbędzie się posiedzenie Komitetu Politycznego PiS, który przyjmie ten fakt do wiadomości”. Bardzo szybko się okazało, że już w pierwszy zdaniu Jarosław Kaczyński „rozminął się z prawdą”, co potwierdził nie tylko sam Mateusz Morawiecki, jako „szef rozłamowców”, ale też media i komentatorzy na portalach społecznościowych.
Dziś, 28 lipca około godziny 19.45, okazało się jeszcze coś innego, a mianowicie, że w żadnym zdaniu prezes PiS nie zawarł prawdy. Dla wszystkich było jasne, że konsekwencją odmowy podpisania lojalek jest rezygnacja z członkostwa w PiS, literalnie to wyraził szef partii, po czym dodał, że formalnie zostanie to zatwierdzone na wtorkowym posiedzeniu Komitatu Politycznego Partii. Tymczasem po posiedzeniu komitetu rzecznik PiS wygłosił następujące oświadczenie:
Komitet Polityczny podjął decyzję i zatwierdził listę osób, które takiej deklaracji nie złożyły. Na tej liście (…) są 44 osoby. I nie są to tylko osoby ze stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego. Są również inni nasi parlamentarzyści, którzy (…) złożyli na złej formatce, na złym wzorze to oświadczenie. (…) Rozstrzygnięcia formalnoprawne związane ze statusem poszczególnych osób należą do rzecznika dyscypliny partyjnej. To jest standardowa procedura, która wynika ze statutu Prawa i Sprawiedliwości. (…) Każda z tych osób będzie miała możliwość stanięcia, pojawienia się przed rzecznikiem dyscypliny partyjnej i wyjaśnienia.
Oświadczenie rzecznika Rafała Bochenka jest bezlitosne dla Jarosława Kaczyńskiego, bo w każdym zdaniu całkowicie zaprzecza słowom prezesa PiS. Nie trzydziestu kilku, ale czterdziestu kilku posłów, dokładnie 44 nie podpisało lojalek. Ten akt „dywersji” nie skutkuje jednak rezygnacją z członkostwa w PiS, tylko skierowaniem sprawy do rzecznika dyscyplinarnego, co ma wynikać wprost ze statusu partii. W tym miejscu pojawia się dramatyczne pytanie, czy Jarosław Kaczyński oprócz tego, że padał nieprawdziwe informacje, najwyraźniej nie zna też statusu partii, której jest prezesem, od samego początku i prawdopodobnie po grób. Dlaczego ciągle największa partia opozycyjna robi sobie taką krzywdę, to nie sposób racjonalnie wytłumaczyć, poza jednym oczywistym i brutalnym wyjaśnieniem.
Poziom „genialnej strategii” przekroczył punk krytyczny i każda kolejna decyzja jest wynikiem emocjonalnej galopady, która wyklucza jakąkolwiek myśl. Przy największej wyrozumiałości, graniczącej z naiwnością, można by przyznać rację kierownictwu PiS, że rzeczywiście wojny frakcyjne w PiS to gigantyczny, nawarstwiający się problem i trzeba go rozwiązać. Ale to jak ten problem został rozwiązany, to największą wyrozumiałością i naiwnością usprawiedliwić się nie da, tym bardziej, że nie został rozwiązany i Bóg jedyny wie, czy i kiedy zostanie rozwiązany.
Każdy podręcznik marketingu i komunikacji społecznej daje tę samą wskazówkę i to zawartą na pierwszych stronach. Takie kryzysy przecina się jednym sprawnym cięciem, nierzadko brutalnym i natychmiast ucieka do przodu. Jarosław Kaczyński ze swoim gronem doradców, tu i ówdzie zwanych „intrygantami”, zastosował inną technikę – spiralę śmieszności, sprzecznych komunikatów i decyzji, których nie rozumie nikt, łącznie z rzecznikiem dyscyplinarnym prof. Karolem Karskim.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!









Czyli Morawiecki z kolegami nie został wyrzucony z PiS. Na razie to jest zawieszone.
Ten tekst jest bezczelną manipulacją bo jeśli jest mowa o 44 osobach,które odeszły z PiS a Kaczyński mówił o trzydziestu paru gdzie podobno ponownie “rozminął się z prawdą” to prezes ma rację bo nie wszyscy należą do PIS-u jak na przykład Jakubiak i takich osób jest więcej.Proste jak kłębek drutu. Druga sprawa to ta,że Kaczyński wystrychnął Morawieckiego na dudka bo spodziewał się wykluczenia z PiS i od jutra tworzenia swojej partii jako prześladowani przez nieudolnego Kaczyńskiego a tu ma być grill i znowu wyszła tylna część ciała Morawieckiemu. Widać było ich zawiedzione miny na konferencji prasowej a Muller sprawiał wrażenie płaczącego bo spodziewali się relegowania z partii a tu taka niemiła dla nich nastąpiła niespodzianka. “Nieudolny i stary” Kaczyński znowu wykazał się błyskotliwością umysłu i byle młodzian nie jest mu w stanie podskoczyć nawet jeśli jest to Morawiecki, który według mnie ma wypełnić zleconą rolę rozbicia PiS- u i to na pewno nie przez Tuska bo jest za mały i zbyt głupi.
Jestem przekonany, że odbiór wyborców “Zjednoczonej Prawicy” jest całkowicie inna od zdania Andrzeja. Geriatria PC podąża ścieżką Joe Bidena.