Przekaz dnia, to chyba jedno za najpopularniejszych, a jak sama nazwa wskazuje, na pewno najczęściej używanych narzędzi politycznych. Cechą główną przekazu dnia jest spójność, którą uzyskuje się w bardzo prosty sposób. Władze partii redagują odpowiednie treści, często zdarza się, że przewidują, jakie pytania mogą zadać dziennikarze, co w wielu przypadkach nie jest trudne, szczególnie przy tematach topowych. Z taką „ściągą” politycy niższego szczebla mają pokazywać się w mediach, kiedyś były to media tradycyjnie, ale wiadomo, że od dłuższego czasu polityki bez Internetu uprawiać się nie da.
Przekazy dnia mają swoje zalety, co nie znaczy, że są nieskazitelne. Łatwo zaliczyć grubą wpadkę, jeśli się stosuje to narzędzie bezrefleksyjnie i tak też się zdarzyło parę dni temu, gdy „polityczki” Koalicji Obywatelskiej popełniły bliźniacze wpisy na portalu X.
Przekaz dnia poszedł, co? 🤣 pic.twitter.com/tuWyx9KHxb
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) July 13, 2026
Takie wyłożenie piłki do pustej bramki natychmiast jest wykorzystywane przez konkurencję i nie tylko eurodeputowana Ewa Zajączkowska-Hernik skorzystała ze stuprocentowej okazji. Istnieje jednak wyższy poziom kompromitacji związany z przekazem partyjnym, bo jeśli najwyżsi przedstawiciele władz partii, nie w sprawach bieżących, ale fundamentalnych, mówią całkowicie odmiennym językiem, to można mówić o komunikacyjnej katastrofie. Po czterech latach od wybuchu konfliktu zbrojnego na Ukrainie, wiceprezes PiS Przemysław Czarnek, który został przez partię wyznaczony na przyszłego premiera Polski, publicznie wygłosił ostrą zmianę kursu:
Trzeba zmusić Unię Europejską, również naszą pozycją w Unii Europejskiej, do tego, żeby zaprzestać na ten moment finansowania w jakikolwiek sposób zbrojeń na Ukrainie i odbudowy Ukrainy, dopóki Ukraina nie wejdzie na ścieżkę wartości praludzkich.
Gdy się wsłuchać uważnie w te słowa, to właściwie nie ma tu nic bulwersującego, co więcej taka wypowiedź powinna przypaść do gustu wszystkim tropicielom faszyzmu, nazizmu i ksenofobii, bo jest to oczywiste nawiązanie do odradzającego się na Ukrainie kultu UPA i Bandery. Stało się jednak inaczej i jako jeden z pierwszych ostro zareagował prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Prawo i Sprawiedliwość stoi i zawsze stało na stanowisku, iż pomoc militarna, realizowana także przez UE na rzecz Ukrainy, jest bezwzględnie potrzebna. To kluczowa sprawa z punktu widzenia polskiej racji stanu i naszego bezpieczeństwa. Sprawa wypowiedzi Pana @CzarnekP zostanie…
— Jarosław Kaczyński (@OficjalnyJK) July 14, 2026
Biedni wyborcy PiS poczuli się całkowicie zagubieni, a co dopiero mówić o wyborcach, których PiS ma zamiar odzyskać. Jarosław Kaczyński postawił bardzo ambitne zadanie przed członkami partii i jest to 40 proc. poparcie w najbliższych wyborach. Cel ten miał przede wszystkim realizować „przyszły premier” Przemysław Czarnek, który właśnie został publicznie zrugany i wezwany na dywanik przez prezesa PiS. Z takimi przekazami dnia żadna partia nie może liczyć na utrzymanie elektoratu, o pozyskiwaniu w ogóle nie ma mowy.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!









Czarnek chciał sprawdzić czy PiS może prowadzić skuteczna politykę. Przy pierwszej próbie wyleciał nawet nie z boiska ale stadionu.
Lech Kaczyński nie zgodziłby się na dostarczanie broni fanom bandery. Jestem tego na 100 procent pewien. Nawet 200.
A propos ekspertów w polskich mediach – Ukraińcy chcą żeby zachodnia Europa przekazała im swoją technologie i oni zbudują biedawersje patriotów. Polska ma swoje patrioty i ochronę balistyczną USA. Po …. Nam ukraińska chałtura?