Foto: Screen / TVN

„Drugi Polak w kosmosie”, „Polska znów w kosmosie”, „Polska na orbicie”, to tylko wybrane nagłówki z portali, prasy i paski na ekranach telewizorów. Za tym wielkim podnieceniem, szły jeszcze większe wyobrażenia, miliony polskich dzieci miały się zainteresować kosmosem i w przyszłości zaludnić Marsa, a wcześniej Polska miała osiągnąć „kosmiczny” poziom technologiczny. Wszystkie te i jeszcze wiele innych niesamowitości narodziło się z jednego wydarzenia, które na świecie od dawna nie robi większego wrażenia.

25 czerwca 2025 roku Sławosz Uznański-Wiśniewski, mąż posłanki Koalicji Obywatelskiej Aleksandry Uznańskiej-Wiśniewskiej, poleciał w kosmos, a tak naprawdę na orbitę okołoziemską i to niską orbitę, ponieważ jego lot nie przekroczył 400 km na Ziemią. Od początku ta wyprawa wzbudzała skrajne emocje, bo oprócz niebotycznych oczekiwań, pojawiła się niebotyczna cena lotu opiewająca na 290 milionów złotych. Kilka miesięcy wcześniej w „kosmos” poleciała piosenkarka i celebrytka Katy Parry, w towarzystwie innych gwiazd (Lauren Sánchez, Gayle King, Aisha Bowe, Amanda Nguyen i Kerianne Flynn). Nie ma dokładnych danych dotyczących kosztów, ale wiadomo, że lot wymagał „rezerwacji biletu” na kwotę 150 000 dolarów, natomiast całkowity koszt według szacunków to około 1,25 miliona dolarów od osoby. Prawdą jest, że celebrytki przebywały w „kosmosie” jeden dzień, podczas gdy Sławosz Uznański-Wiśniewski przebywał na orbicie 20 dni, ale i tak koszt tej zabawy wydaje się całkowicie absurdalny i pewnie dlatego rozpaczliwie tłumaczono go 13 eksperymentami naukowymi.

1. Immune Multiomics: Badanie wpływu nieważkości na układ odpornościowy.
2. Human Gut Microbiota: Analiza zmian w mikrobiomie jelitowym astronautów.
3. Yeast TardigradeGene: Wpływ mikrograwitacji na drożdże z genem niesporczaka.
4. AstroMentalHealth & EEG Neurofeedback: Monitorowanie stanu psychicznego, nastroju i koncentracji, badanie mózgu.
5. AstroPerformance: Badanie osłabienia mięśni nóg w kosmosie.
6. Stability of Drugs: Testowanie stabilności leków.
7. LeopardISS: Test specjalnego procesora AI.
8. RadMon-on-ISS: Testowanie detektora promieniowania kosmicznego.
9. MXene in LEO: Badanie nanomateriałów w warunkach kosmicznych.
10. PhotonGrav: Interfejs mózg-komputer do komunikacji myślą.
11. Wireless Acoustics: Bezprzewodowy system pomiaru hałasu.
12. Space Volcanic Algae: Badanie wulkanicznych glonów do podtrzymania życia.
13. Eksperymenty edukacyjne dla uczniów.

Na pierwszy rzut oka cześć tych eksperymentów brzmi groteskowo albo dawno zostały przeprowadzone, jak na przykład „monitorowanie stanu psychicznego, nastroju i koncentracji, badanie mózgu”. Nie ma żadnego znaczenia dla postępu technologicznego w Polsce testowanie „bezprzewodowego systemu pomiaru hałasu” w „kosmosie”, a jeśli jest w tym jakikolwiek sens, to powinien być wykazany w wynikach badań i przełożony na produkcję. Przy tych wszystkich absurdach rekordy popularności biły „kosmiczne pierogi”, w założeniu chodziło o wypromowanie polskiego produktu, jednak skutek był taki, że wyprodukowano coś kompletnie niezjadliwego, za to media oszalały na punkcie „kosmicznych pierogów” i przykryły „eksperymenty naukowe”.

Minęło prawie pół roku od tego wiekopomnego wydarzenia i większość Polaków pewnie była przekonana, że największe absurdy z tym związane już są za nami, ale nic z tych rzeczy. Internet zapłonął, gdy się okazało, że pod patronatem MSWiN organizowane są spotkania ze Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim, a ich astronomiczny koszt jest niewytłumaczalny:

Z powyższego wyjaśnienia wynika, że nic nie wynika i pomimo licznych pytań żaden z podmiotów biorących udział w kosmicznie drogim przedsięwzięciu nie jest w stanie odpowiedzieć za co tak naprawdę polski podatnik zapłacił ponad 300 tys złotych i wiele wskazuje, że płacił będzie za kolejne. Skojarzenie ze słomianym misiem barejowskim nasuwa się samo i nie da się głosów podnoszących słuszną krytykę zagłuszyć rytualnymi zaklęciami: „typowa polska zawiść”, „polaczkowatość”, „kompleksy”. Pan astronauta Sławoszem Uznański-Wiśniewski i wszystkie podmioty odpowiedzialne zarówno za koszty lotu, jak i spotkań, powinny się rozliczyć z każdej złotówki, tym bardziej że absolutnie żadnych korzyści z tego wszystkiego nie widać, poza osobistymi korzyściami polityczno-celebryckiego małżeństwa.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!