Foto: Tsafrir Abayov / AP Photo

W Izraelu trwa permanentny kryzys polityczny, kadencje rządu i parlamentu są skracane, a nagłe zwroty w polityce stały się normą, czego najlepszym przykładem jest wygrana i powrót do władzy Binjamina Netanjahu. Pięciokrotny premier Izraela i jego żona byli oskarżeniami o udział w aferach korupcyjnych i między innymi w wyniku tych podejrzeń popularny Bibi stracił władzę. Wszystko jednak się zmieniło, afery przestały mieć znaczenie i Netanjahu po wygranych wyborach natychmiast zabrał się za budowanie koalicji rządzącej. W tym miejscu zaczyna się cała seria szokujących informacji połączona ze skrajnie prawicowymi koalicjantami.

Media izraelskie już ogłosiły, że powstał najbardziej prawicowy rząd w historii Izraela, którego premierem po raz szósty zostanie Binjamin Netanjahu. Sam premier fakt powstania koalicji i swoją szóstą kadencję ogłosił na portalu Twitter dosadnym „mam to”.

Wszyscy koalicyjni partnerzy Netanjahu kategorycznie odrzucają międzynarodową propozycję zawarcia pokoju z Palestyną, która opiera się powstaniu suwerennego państwa palestyńskiego na Zachodnim Brzegu, z Jerozolimą jako wspólną stolicą. I to dopiero początek politycznego radykalizmu! Lider partii Religijny Syjonizm, domaga się, aby Izrael zajął Zachodni Brzeg i przejął władzę na tym terenie. Z kolei Lider partii Otzma Yehudit (Władza Żydowska) Itamar Ben-Gvir, znany z antyarabskich wypowiedzi, wezwał do złagodzenia przepisów, które pozwolą siłom bezpieczeństwa otwierać ogień do demonstrujących.

Postulat sam w sobie jest szokujący, ale dopiero w połączeniu z informacją, że Itamar Ben-Gvir, skazany za podżeganie do rasizmu i wspieranie organizacji terrorystycznej, ma zostać ministrem bezpieczeństwa narodowego i zwierzchnikiem policji, robi kompletne wrażenie. Avi Maoz z partii Noam, nie chce odstawać od swojego koalicyjnego kolegi i wzywa do zakazu organizowania parad LGBT w Jerozolimie, a prócz tego potępia równouprawnienie kobiet w izraelskiej armii oraz nawołuje, aby imigrację do Izraela ograniczyć wyłącznie do Żydów, zgodnie ze ścisłą interpretacją prawa żydowskiego.

Na zapowiedzi polityków nowej koalicji rządzącej reaguje opozycja, zwracając uwagę na wszystkie wyżej wymienione zagrożenia i dodatkowo przywołuje planowaną reformę wymiaru sprawiedliwości. Koalicyjni partnerzy Binjamin Netanjahu chcą przyznać posłom prawo do uchylania orzeczeń Sądu Najwyższego, prócz tego pojawiły się projekty ustaw, które pozwoliłby zakończyć trwający proces Netanjahu, oskarżonego o korupcję i oszustwa. W ocenie opozycji te działania zagrażają fundamentom izraelskiej demokracji

W odpowiedzi na zastrzeżenia i oskarżenia Binjamin Netanjahu stanowczo zaprzecza i twierdzi, że zrzuty są bezpodstawne, a opozycja sieje panikę.

Będę mocno trzymał obie ręce na kierownicy (…) . Nie pozwolę nikomu zrobić niczego LGBT ani odmówić naszym arabskim obywatelom ich praw ani nic podobnego, to po prostu się nie wydarzy. A próba czasu to udowodni – powiedział Netanjahu w zeszłym tygodniu, na antenie amerykańskiej stacji radiowej National Public Radio.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!