Foto: TVP Info

Złośliwi mogą powiedzieć, że zawetowanie ustawy to najprostsza rzecz w politycznym świecie, która nie wymaga żadnego wysiłku i odwagi, ale w tym przypadku to całkowicie chybiona diagnoza. Warto się też odwołać do najnowszej historii, aby zrozumieć, że bywają weta wymagające wręcz heroizmu, o czym dobitnie przekonał się Andrzej Duda wetując ustawy sądownicze. Tamta decyzja doprowadziła do sztormu politycznego, a więcej niż połowa wyborców i polityków PiS chciało prezydenta spalić na stosie. „Ustawa wiatrakowa” również miała uderzyć w Andrzeja Dudę, ale obóz rządzący odłożył głosowanie, bo był pewien, że to Rafał Trzaskowski zostanie prezydentem.

Wiadomo, że stało się inaczej i Karol Nawrocki, skazywany na pewną porażkę, brawurowo przeszedł przez kampanię i jeszcze bardziej spektakularnie, bo na ostatniej prostej, pokonał faworyta. I takim sposobem, to co miało pokazać jak bezdusznym politykiem jest Andrzej Duda, który nie chce Polakom zamrozić cen energii zostało w spadku przekazane Karolowi Nawrockiemu. Oczywiście cyniczna argumentacja przedstawicieli rządu się nie zmienia i „ustawa wiatrakowa” miała być pierwszym ciosem wyprowadzonym w kierunku nowego prezydenta. Czy tak się stało? Z pewnością nie, Karol Nawrocki stanowczo zaoponował przeciw mało wyszukanemu szantażowi i bardzo czytelnej próbie zaszycia rzekomej troski o obywateli, w ustawie służącej interesom firm produkujących wiatraki, głównie firmie Siemens. Prezydent zawetował ustawę i bardzo czytelnie wyjaśnił dlaczego to zrobił:

W sposób jednoznaczny zdecydowałem się zawetować ustawę wiatrakową, bo to rodzaj szantażu wobec społeczeństwa. To oczywiste, że ludzie nie chcą mieć obok swoich domów wiatraków. Jestem głosem Polaków i tak na to patrzę, że tam, gdzie możemy Polskę wzmocnić, będziemy to robić. A tam, gdzie większość parlamentarna nie wsłuchuje się w głosy Polaków, to prezydent Polski będzie za społeczeństwem stał. Staję po stronie społecznej, a nie po stronie tych, którzy chcą mieszać cenę energii elektrycznej z wiatrakami i działaniami lobbingowymi – oświadczył prezydent Karol Nawrocki podczas konferencji w Pałacu Prezydenckim.

Chociaż każdy przeciętny obserwator polskiej sceny politycznej doskonale wiedział, że żadnej innej decyzji prezydent Karol Nawrocki podjąć nie może, jednak z pewnością był to bardzo wyraźny sygnał dla rządu, aby poważnie traktował swoje obowiązki, Polaków i prezydenta. Zdecydowanie jeden zero dla prezydenta i to właściwie po samobójczym golu, ale to mało istotne jest, jakie przykrości wyrządzają sobie politycy, ważne co na tym wszystkim zyskają lub stracą obywatele. W tym kluczowym aspekcie sytuacja jest arcyciekawa i zawiera same korzyści. Rząd pośrednio, poprzez ustawę prezydencką, lub bezpośrednio z własnej inicjatywy będzie musiał przygotować rozsądne przepisy. Wcześniej przedstawiciel Kancelarii Prezydenckiej i sam Karol Nawrocki zapowiadał, że taki projekt ustawy złoży, a dziś minister energii Miłosz Motyka zapewniał, że rząd ceny zamrozi:

Analizujemy różne scenariusze, dalej będziemy proponować rozwiązania, które będą gwarantowały niskie ceny energii, także na ten ostatni kwartał. Decyzja w tym zakresie przed nami, rozstrzygniemy ją w ciągu najbliższych dni, także na posiedzeniu rządu pewnie będziemy o tym dyskutowali.

Pewne zatem jest, że ceny energii będą zamrożone, w przeciwnym razie rząd obniżyłby swoje i tak fatalne notowania. Jednocześnie Polacy nie będą musieli walczyć z wiatrakami, ponieważ jeszcze bardziej pewne jest to, że prezydent takiej ustawy nie podpisze. W takich oto nadzwyczajnych okolicznościach powstaje optymalne rozwiązanie dla Polaków, a powiadają ludzie, że konflikty polityczne niczemu dobremu nie służą.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!