14 czerwca 2014 roku, czyli zaledwie cztery miesiące po wybuchu konfliktu zbrojnego na Ukrainie, Donald Tusk udzielił wywiadu portalowi natemat.pl, w którym przedstawił szereg cudownych recept dla Polski. Większość z tych złotych myśli trafiło do puli 100 konkretów na 100 dni rządzenia, czyli worka mrzonek, populizmu i zwykłych kłamstw, co w przypadku lidera Koalicji Obywatelskiej nie jest niczym nowym, ale jedno kłamstwo z tamtego wywiadu ciągnie się za Donalda Tuskiem do dziś, a chodzi i niesławne 5,19 zł za benzynę.
Gdy świat się zmagał z kryzysem paliowym, baryłka ropy sięgała 130 dolarów i sam dolar był wyceniany na 4,5 zł, ówczesny szef największej partii opozycyjnej obiecywał paliwowe złote góry. Warto też podkreślić, że Donald Tusk oprócz natychmiastowej obniżki cen paliw, domagał się natychmiastowego zerwania wszystkich kontraktów na rosyjską ropę oraz gaz, a po tym jak Orlen zdecydował się obniżyć marżę, prokuratura pod zarządem Adama Bodnara postawiła byłemu prezesowi Danielowi Obajtkowi zrzuty związane z działalnością na szkodę spółki. Nie koniec na tym, bo dwa tygodnie temu Orlen również obniżył marżę, ale tym razem prokuratura nie dopatrzyła się niegospodarności, może dlatego, że tę obniżkę zapowiedział premier Tusk.
Dziś od rana na portalach społecznościowych politycy Koalicji Obywatelskiej ogłaszają gigantyczny sukces rządu. Po poblisko miesiącu bezczynności, w końcu rządzący przepisali ustawę wniesioną do laski marszałkowskiej przez Przemysława Czarka, co pozwoliło na obniżkę VAT oraz akcyzy, a to z kolei przełożyło się na obniżkę cen paliw. Tyle tylko, że przy kursie 3,8 zł za dolara i cenie baryłki ropy wynoszącej 106 dolarów, na żadnej stacji benzynowej nadal nie znajdziemy jakiegokolwiek paliwa, w cenie 5,19 zł. Dzieje się tak pomimo tego, że maksymalne ceny paliw w wyniku nowych przepisów i to już nieprzypisanych, ale stworzonych przez rząd, są całkowicie zależne od decyzji rządu, ściślej od ministra energetyki. Dzięki niezmierzonej hojności ministra od dziś zapłacimy maksymalnie 7,60 zł z litr oleju napędowego, 6,76 zł za litr benzyny 98 i i 6,16 zł za litr benzyny 95. Ceny LPG nie podlegają ministerialnym rozporządzeniom i dlatego właściciele trzech milionów samochodów napędzanych gazem, dalej będą płacić blisko 4 zł za litr.
Ostatni raz rząd regulował ceny paliw w czasach PRL-u, bo wtedy mieliśmy do czynienia z gospodarką centralnie planowaną i cenami umownymi. Nie jest to jedyne skojarzenie z PRL, drugie to CPN, dawniej Centrala Produktów Naftowych, a od ubiegłego tygodnia propagandowe hasło Ceny Paliw Niżej. Różnie można oceniać tak niecodzienne rozwiązanie i niekoniecznie źle, biorąc pod uwagę fakt, że rzecz dotyczy strategicznej gałęzi gospodarki, Niemniej nadal wisi s powietrzu pytanie, dlaczego przy niższym kursie dolara i cenie baryłki ropy, Donald Tusk nie potrafi spełnić swojej obietnicy z 2022 roku? Gdybyśmy pominęli aktualną sytuację geopolityczną, która oczywiście ma duży wpływ na to, co się dzieje na stacjach paliw, to przed wybuchem konfliktu na Bilskim Wschodzie ceny ropy osiągały rekordowo niskie poziomy, nawet poniżej 60 dolarów za baryłkę i wtedy również nie płaciliśmy za paliwo 5,19 zł.
Nie ma większego sensu zastanawiać się nad jedną pustą obietnicą Donalda Tuska, czy wręcz zwykłym kłamstwem. Problem jest szerszy i dotyczy ogólnej wiarygodności lub raczej jej braku. Jedno kłamstwo jest zastępowane drugim kłamstwem, jedna zużyta propaganda zamienia się miejscami z inną, świeżą propagandą. Każdy rozsądny człowiek w czerwcu 2022 roku wiedział, że lider i politycy opozycyjnej wówczas Koalicji Obywatelskiej opowiadają niestworzone bajki i oczekują od rządzących rzeczy niemożliwych. Teraz rządzi Donald Tusk i jak powiedział, że paliwo będzie po 5,19 zł, to kiedyś może będzie, a póki co niech się Polacy cieszą z wielkiego sukcesu rządu i płacą po 7,60 zł
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!








