Wydarzenia dzielimy na zaskakujące i przewidywalne, a w kategorii przewidywalne da się jeszcze wyodrębnić kilka podkategorii, w tym „więcej niż pewne”. Po rozpadzie PiS było więcej niż pewne, że przynajmniej część polityków, która w PiS pozostała, ostro ruszy do boju i zastosuje wszelkie możliwe chwyty, nie wyłączając tych najbrudniejszych, żeby zdyskredytować Mateusza Morawieckiego. Równie łatwe było wskazanie harcowników z pierwszej linii frontu i w tym gronie musiał się znaleźć Jacek Kurski.
Minęło zaledwie dwa dni od konferencji Jarosława Kaczyńskiego i dziś w TV Republika nie kto inny, tylko właśnie Jacek Kurski pokazał kolejny raz kim jest i co robi w polityce. Dla lepszego zrozumienia postaci i jej szarży, trzeba przypomnieć pewne fakty z życiorysu, bo całością „dorobku” nie ma sensu się zajmować. W 2005 roku podczas kampanii prezydenckiej Jacek Kurski publicznie oświadczył, że dziadek Donalda Tuska był w Wehrmachcie, po czym wybuchł gigantyczny skandal. Sztabowcy Lecha Kaczyńskiego i sam śp. Prezydent wściekli się nie na żarty, konsekwencje były dla Kurskiego bardzo bolesne. Jacek Kurski został usunięty ze sztabu i dyscyplinarnie wyrzucony z PiS, ponadto zmuszono go do przeprosin.
Drugi fakt, kluczowy dla charakterystyki postaci Jacka Kurskiego, to sławne „ciemny lud to kupi”, tak miał Kurski podsumować swoją propagandową akcję z dziadkiem Donalda Tuska. Sugerowało to, że albo strzelał na oślep albo miał pełną wiedzę, że losy Józefa Tuska, przy całej niechęci do Donalda Tuska, były znacznie bardziej skomplikowane i w rzeczywistości tragiczne, a nie zdradzieckie. Trzeci fakt odnosi się do zdrady, ale nie dziadka Tuska, tylko Jacka Kurskiego. W 2012 roku, gdy PiS było potężnie obite po katastrofie smoleńskiej Jacek Kurski wraz ze Zbigniewem Ziobro i kilkunastoma członkami PiS zdradzili Jarosława Kaczyńskiego i założyli Solidarną Polskę. Zaledwie rok później Kurski w TVN24 powielał retorykę Platformy Obywatelskiej i sprzyjającym jej mediów:
Dla mnie symbolem tego zakręcenia wokół tej sprawy są liderzy obydwu klanów: pan Lasek i pan Macierewicz. Jeden to szef sekty pancernej brzozy, a drugi to szef sekty zamachowej, tylko oni mają jedną wspólną cechę: żaden z nich nie był w Smoleńsku – Jacek Kurski z Solidarnej Polski w “Kawie na ławę”.
Przywołany bardzo skromny fragment „dokonań” Jacka Kurskiego jest wystarczającym tłem do zrozumienia tego, co ten propagandysta zaprezentował w najnowszym popisie, na antenie TV Republika, gdy Robert Gontarz, eurodeputowany z PiS, przypomniał mu kim jest i co robił:
Przez dwa lata przemysłu pogardy, kiedy pod krzyżem przypalano kobiety papierosami, kiedy ustawiano z puszek po piwie krzyż, to wtedy Morawiecki przez dwa lata siedzi u Tuska i się słowem nie odzywa, więc milcz młody człowieku – powiedział rozłamowiec i propagator „sekty smoleńskiej” Jacek Kurski.
Najlepszym podsumowaniem Kurskiego i kierunku w jakim zmierza PiS, będzie przywołanie czwartego faktu z życiorysu propagandysty. W czerwcu 2024 roku Jacek Kurski startował z „biorącego” drugiego miejsca na liście Prawa i Sprawiedliwości w okręgu nr 5 (Mazowsze bez Warszawy) i uzyskał dopiero szósty wynik wśród wszystkich kandydatów partii. Takie samo miejsce może zająć PiS w najbliższych wyborach parlamentarnych, a na pewno z Kurskim, Sasinem, Bocheńskim i Suskim na pierwszej linii frontu, nie zajmie pierwszego.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!








