Jakby daleko nie sięgać pamięcią i nie wertować archiwów tych papierowych i tych elektronicznych, to nie znajdziemy żadnego projektu dla Polski, na dużą skalę, pod którym podpisał się Donald Tusk. Obiektywnie i uczciwie można wskazać jedynie „Orliki”, ale trudno uznać przyszkolne boiska, zresztą w wielu przypadkach zamknięte, za wielką reformę, a tym bardziej wizję dla przyszłych pokoleń. Donald Tusk nigdy nie zaproponował Polakom ambitnego planu, za to wielokrotnie blokował propozycje politycznej konkurencji.
„Jeśli ktoś ma wizję, to powinien iść do lekarza” – mówił Tusk w 2009 roku, ale to nie jedyne słowa, które charakteryzują ambicje i pracowitość przewodniczącego Koalicji Obywatelskiej. Polakom do dziś brzmi w uszach „ciepła woda w kranie”, jako symbol karykaturalnego minimalizmu, czy wręcz upokarzania Polski. Największą inwestycję w dziejach III RP, jaką jest Centralny Port Komunikacyjny, Donald Tusk nazywał „przejawem megalomanii”. Gdy PiS zapowiadało przełomowy program 500+ pojawiła się cała fala szyderczej krytyki i chociaż najbardziej znane: „piniedzy nie ma i nie będzie” to cytat z Jana Vincenta-Rostowskiego, to Donald Tusk też popisywał się poczuciem humoru:
Jeżeli ktoś w Polsce wie, gdzie te MILIARDY LEŻĄ ZAKOPANE – bo w Zakopanem nie – i można je natychmiast uruchomić i porozdawać ludziom to ja będę najszczęśliwszym premierem w Europie jeśli będę mógł być autorem, czy współautorem takiego projektu.
W czasie dwóch lat rządów ani premier, ani żaden minister nie przedstawił długofalowej strategii dla Polski, na żadnym poziomie. Owszem odwoływano się do KPO, ale to po pierwsze nie jest strategia, tylko kolejny „program unijny”, głównie oparty na kredytowaniu, po drugie szybko wypłynęła lista defraudacji. O kolejnym unijnym programie SAFE przez długi czas było bardzo cicho, nawet po ogłoszeniu sukcesu przez Donalda Tuska nie było to coś, czym żyli Polacy, no i jak zwykle usłyszeliśmy kłamstwo z ust premiera, bo UE nic nam nie dała, ale ponownie usiłowała wcisnąć kredyt. Afera wokół SAFE zaczęła się dopiero wówczas, gdy prawicowe partie opozycyjne stanowczo sprzeciwiły się zadłużaniu Polski i uzależnianiu od widzi mi się UE. Bez dwóch zdań SAFE był też pułapką zastawioną na prezydenta Karola Nawrockiego i próbą przetasowania w ramach NATO, dokładniej próbą osłabienia sojuszu z USA na rzecz wzmocnienia relacji z Unią Europejską.
Znając dotychczasowe poglądy Donalda Tuska i jego alergiczne reakcje na wszelkie projekty i strategie długofalowe, trudno uwierzyć, że dla tego polityka rzeczywiście ważna jest modernizacja polskiej armii. Co w takim razie jest ważne i o co chodzi w całej tej wojnie o SAFE? Odpowiedzi na to pytanie, nawiasem mówiąc bardzo schematycznej”, udziela sam Donald Tusk.
W wojnie o SAFE wszystkie maski opadły. Dziś już nikt nie może mieć wątpliwości, że najbliższe wybory zdecydują o tym, czy Polska pozostanie w Europie i kto chce nas z niej wyprowadzić. Musimy wspólnie zastopować politycznych szaleńców.
— Donald Tusk (@donaldtusk) March 14, 2026
SAFE to tylko i wyłącznie narzędzie w politycznej walce, które ma być istotną częścią zbliżającej się kampanii wyborczej. Obok „Polexitu” pojawi się faszyzm, „kremlowska narracja” i „piekło kobiet”. Gołym okiem widać, że osią kampanii Koalicji Obywatelskiej ma być strasznie „skrajną prawicą” i odmienianie przez wszystkie przypadki „brunatnej koalicji”: Jarosława Kaczyńskiego, Sławomira Mentzena i Grzegorza Brauna. Gdyby naprawdę chodziło o wojsko polskie to Donald Tusk załatwiłby tę sprawę po cichu z Kancelarią Prezydenta i pokazał wszystkie szczegóły umowy, które ukrywa. SAFE oprócz realizacji zobowiązań wobec brukselskich i berlińskich mocodawców jest dla Tuska pałką na opozycję, ale ta pałka szybko może się zamienić w kija samobija, bo prezydent skutecznie wyszedł z pułapki i jeszcze wyprowadził bardzo mocny cios.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!









Donald Tusk i bardzo dobry prawnik z otoczenia Prezydenta załatwili temat pozytywnie.
Do umowy pożyczki SAFE stosuje się prawo międzynarodowe i konwencję wiedeńską Prawo traktatów z 1969 r.
Prezydent wygłosił publiczne orędzie że jako Prezydent nie zgadza się na ratyfikację umowy SAFE, które ambasadorzy przekazali do Komisji Europejskiej i państw, niemiec francji bangladeszu itp. Donald Zadzwonił do szefowej komisji i przekazał że najważniejszy organ władzy nie wyraża zgody na przyjęcie pożyczki PRZEZ PAŃSTWO POLSKIE.
Artykuł 46 Konwencji Wiedeńskiej o prawie traktatów (1969) stanowi, że państwo co do zasady nie może powoływać się na naruszenie swojego prawa wewnętrznego (np. konstytucji) przy zawieraniu traktatu jako powodu nieważności swojej zgody,
chyba że naruszenie to było oczywiste i dotyczyło normy o podstawowym znaczeniu.
Tak jak w tej sytuacji i to zostało zamanifestowane wobec wszystkich w Polsce i rządów państwa.
Więc jeśli Donald Tusk zaciągnie pożyczkę i wpłaci polskim firmom zbrojeniowym, to następny rząd powoła się, że Unia Europejska wiedziała że zawiera umowę niezgodnie z prawem międzynarodowym i może szukać Donalda Tuska i przetrząsać mu kieszenie za pożyczką.
Dlatego myślę, że jak Tusk zaciągnie tę pożyczkę, to będzie miał przerąbane u niemców, a my dostaniemy sprzęt wojskowy.
Zresztą UE zostało jakieś 2-3 lata istnienia.