Foto: Screen / TV Sport

Do wczoraj najgłośniejszy skandal na Mistrzostwach Świata w piłce nożnej miał miejsce 21 czerwca 1982 r. w czasie meczu grupowego, w którym Francja grała z Kuwejtem. Francja prowadziła 3:1, a kolejną brankę na 4:1 zdobył Alain Giresse. Gol Francuza został głośno oprotestowany przez piłkarzy Kuwejtu, którzy twierdzili, że usłyszeli gwizdek z trybun i dlatego zatrzymali się we własnym polu karnym. Protesty nie zrobiły wrażenia na sędzim, aż do momentu, gdy na murawę wbiegł szejk Fahad Al-Ahmad Al-Sabah i zmusił radzieckiego arbitra Miroslava Stupara do zmiany decyzji.

Po meczu światowa federacja FIFA nałożyła na szejka grzywnę w wysokości 100 tysięcy dolarów, co na żadnym szejku nie zrobiłoby większego wrażenia, za to radziecki sędzia został dożywotnio zdyskwalifikowany. Nigdy wcześniej nie doszło do tak bulwersującego incydentu na MŚ, ale wszystko się zmieniło po meczu USA z Bośnią i Hercegowiną, wygranym przez współgospodarzy mistrzostw 2:0, chociaż od 64 minuty Amerykanie grali w osłabieniu, bo czerwoną kartkę, po wyjątkowo brutalnym faulu, otrzymał Folarin Balogun. Amerykański piłkarz, jak większość piłkarzy w podobnych sytuacjach, nie zgadzał się z decyzją sędziego, a po spotkaniu tłumaczył, że to było niezamierzone zagranie z jego strony. Taką samą ocenę sytuacji miało wielu Amerykanów, co nie jest niczym dziwnym. Nawet gdy faul jest ewidentny, to najwierniejsi kibice najczęściej nie zachowują obiektywizmu, tylko oceniają zdarzenie boiskowe pod kątem korzyści i strat swojej ukochanej drużyny, ale to nie kibice, tylko sędziowie rozstrzygają sporne sytuacje.

Wśród kategorycznie nie zgadzających się z decyzją sędziego był też pierwszy obywatel USA Donald Trump, który podobnie jak szejk Fahad Al-Ahmad Al-Sabah, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Prezydent USA zadzwonił do prezydenta FIFA Gianni Infantino i zażądał anulowania czerwonej kartki, dzięki czemu najlepszy piłkarz USA mógłby wystąpić w najbliższym meczu 1/8 finału z Belgią. FIFA nie zdecydowała się na wycofanie kartki, ale zastosowała kruczek prawny i na mocy art. 27 Kodeksu Dyscyplinarnego zawiesiła Balogunowi wykonanie kary na roczny okres próby. Zastosowania takiego wybiegu pozwoli napastnikowi USA zagrać w bardzo ważnym meczu z Belgią. Trudno w to uwierzyć, ale FIFA na oczach całego świata, pod polityczną presją spełniła życzenie Donalda Trumpa i co więcej sam Gianni Infantino potwierdził, że prezydent USA osobiście w tej sprawie interweniował:

Tak, regularnie omawiam kwestie związane z mistrzostwami świata FIFA z prezydentem Stanów Zjednoczonych. W tej sprawie rzeczywiście otrzymałem telefon od prezydenta Donalda Trumpa, podobnie jak otrzymuję telefony od głów państw, przedstawicieli rządów, osób ze środowiska piłkarskiego i menedżerów z całego świata w wielu różnych sprawach. Podczas naszej rozmowy wyjaśniłem, że trwa postępowanie prawne prowadzone przez niezależne organy sądownicze FIFA i że sprawa zostanie rozstrzygnięta w odpowiednim czasie przez właściwe organy. Tak działa system FIFA i jest to zasada, której zawsze będę bronił.

Z oczywistych względów najgłośniej protestowali Belgowie, ale też prawie cały piłkarski świat jest wzburzony takim postępowaniem FIFA, łącznie z europejską federacją UEFA. Donald Trump słynie z kontrowersyjnych wypowiedzi i działań, ale ten „wyczyn” jest wyjątkowy, dlatego z pewnością na trwale zapisze się w politycznej i piłkarskiej historii. Swoim zwyczajem prezydent USA kompletnie się nie przejął tym, co o się mówi na świecie i podczas rozmowy z dziennikarzami w Gabinecie Owalnym. bezceremonialnie oświadczył:

Rozmawiałem z Infantino o czerwonej kartce. To nie był faul. To byłoby niesprawiedliwe, gdyby FIFA odebrała USA jednego z najlepszych piłkarzy. (…) Widziałem tę sytuację. Jestem osobą, która kocha sport – to nie był faul. To nie było nawet wykroczenie. Ten sędzia, który jest trochę podejrzany, jeśli sprawdzi się jego przeszłość, podjął decyzję, w którą nikt nie mógł uwierzyć. To nasz najlepszy piłkarz, albo jeden z najlepszych, a on mu dał czerwoną kartkę. Na początku nie wiedziałem, z czym to się wiąże… Tak, poprosiłem FIFA o ponowne rozpatrzenie tej sprawy.

Szczęśliwy finał został dopisany na boisku, gdzie polityczne naciski i brudne rozgrywki przy „zielonym stoliku”, widowiskowo przegrały z siłą piłką nożną. Wyjątkowo zmotywowani Belgowie pokonali USA 4:1, a Folarin Balogun niczym specjalnym w tym meczu się nie wyróżnił. USA przegrały podwójnie: wizerunkowo i sportowo! O porażce sportowej piłkarski świat szybko zapomni, w przeciwieństwie do skandalu, który zostanie przy reprezentacji Stanów Zjednoczonych na zawsze.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

2 KOMENTARZE