Foto: Screen / TVN24

Każda partia ma takiego polityka, który „budzi kontrowersje”, a mimo wszystko utrzymuje się w partyjnych szeregach i regularnie dostaje „biorące” miejsca na listach. W PiS z całą pewnością takim posłem jest Łukasz Mejza i chociaż przy wyczynach Romana Giertycha, mandaty Mejzy nie robią większego wrażenia, to właśnie poseł opozycji nie schodzi z medialnych nagłówków. W takich przypadkach komentatorzy polityczni i wyborcy zadają sobie rytualne pytanie: „Jakie on ma haki”?

Pytanie zawiera tezę i to zawsze zakłóca obiektywną analizę, dlatego zacznijmy od początku, gdy pierwszy raz zrobiło się bardzo głośno o pośle Łukaszu Mejzie i nie był on wówczas posłem PiS, tylko Porozumienia Jarosława Gowina. W 2021 roku w „Zjednoczonej Prawicy” wybuchł kryzys i najpoważniejszą konsekwencją tego kryzysu było wyrzucenie Porozumienia z koalicji. Gdyby wszyscy posłowie tej partii wyszli z koalicji, to „Zjednoczona Prawica” straciłaby większość w Sejmie i aby temu zapobiec Jarosław Kaczyński rozegrał partię „szachów 5G”. W pierwszym gambicie Porozumienie Jarosława Gowina zostało przejęte przez Adama Bielana i jego ludzi, którzy oczywiście natychmiast zadeklarowali współpracę ze „Zjednoczoną Prawicą”. Problem w tym, że posłów nowego „Porozumienia”, później przekształconego w Republikanów, było za mało do utrzymania większości sejmowej.

W kolejnym ruchu Jarosław Kaczyński sięgnął po głębokie rezerwy, ale musiał za to zapłacić bardzo wysoką cenę polityczną i wizerunkową. Tak narodziła się „gwiazda” Łukasza Mejzy, niezrzeszony poseł dostał stanowisko wiceministra sportu, pomimo licznych doniesień medialnych wskazujących na jego wątpliwe moralnie aktywności, w tym oferowanie cudownych terapii chorym dzieciom. Media uaktywniły się dopiero wówczas, gdy Mejza zasilił koalicję, a natężenie ataków było potężne, bo na tym jednym pośle opierała się większość koalicyjna. Stanowisko wiceministra nie było ostateczną ceną, dodatkowo Łukasz Mejza wynegocjował z prezesem PiS miejsce na liście w następnych wyborach i Jarosław Kaczyński słowa dotrzymał. Zdziwienie było niemałe po tym jak się okazało, że skompromitowany polityk bez problemu wszedł do Sejmu, ale z drugiej strony nie ma się czemu dziwić, nie on pierwszy i nie ostatni.

Cała ta historia umieszczona w konkretnym kontekście politycznym, a jest to najważniejszy dla wszystkich polityków kontekst, bo chodziło o utrzymanie władzy, daje się dość prosto wytłumaczyć. Do utrzymania większości sejmowej potrzebny był jeden poseł i taki się zgłosił, ale postawił bardzo twarde warunki, bo wiedział, że gra toczy się wszystko. Znacznie trudniej wyjaśnić dlaczego po kolejnych ekscesach Łukasza Mejzy, już w nowej kadencji Sejmu, jego pozycja nadal jest niezachwiana. Wprawdzie Mejza nie jest członkiem PiS, ale należy do klubu PiS i stanowi potężne obciążenie wizerunkowe. Po niekończącej się sadze z mandatami i punktami karnymi, wczoraj doszła nowa historia nie do obrony. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita” poseł zmierza wziąć udział w gali freak fight i ta informacja została potwierdzona w wielu źródłach.

Oficjalnego stanowiska PiS w tej sprawie jeszcze nie ma, ale znany polityk PiS w wywiadzie dla RMF FM wygłosił krótkie i kuriozalne oświadczenie:

No cóż, mamy posłów, jakich mamy. Takich nam wyborcy wybierają. Łatwo się rozstawać. Jak byśmy chcieli iść w taką stronę, że z każdym, do kogo mamy zastrzeżenia, mielibyśmy się rozstawać, to można powiedzieć, każdy jest ułomny. Nie ma ludzi idealnych.

Przy tak daleko posuniętej determinacji pytanie z tezą „jakie on ma haki?” powinno być potraktowane bardzo poważnie. Haki na Jarosława Kaczyńskiego próbowali zbierać ludzie po stokroć ważniejsi i inteligentniejsi, ale nigdy nic poważnego nie znaleźli. Za to coraz trudniej wykluczyć, że Mejza dysponuje jakimiś nagraniami z udziałem innych działaczy PiS, które mogą wywołać polityczną zadymę. Inne wyjaśnienia nie mają większych podstaw, bo PiS jest w opozycji i utrata jednego członka klubu występującego w roli czarnej owcy nie byłaby osłabieniem, ale wzmocnieniem.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!