Ucieczka Zbigniewa Ziobry, a tak to niestety trzeba nazwać, bo dokładnie tak odbiera to odbiera zdecydowana większość Polaków, pozwoliła byłemu ministrowi sprawiedliwości uniknąć przykrej procedury. Gdyby Zbigniew Ziobro zdecydował się pozostać w Polsce, podobnie jak wielu polityków PiS ściganych przez prokuraturę pod kierownictwem Waldemara Żurka, to dziś trafiłby do aresztu. Tak zdecydował sąd na rekordowo długim posiedzeniu, które rozpoczęło się o godz. 9.00 i zakończyło dopiero o 21.30. Sprawa nie za bardzo nadaje się do żartów, ale można powiedzieć, że Zbigniew Ziobro wykazał się nadzwyczajną intuicją i przewidział takie rozstrzygnięcie.
W tym aspekcie były minister może sobie zapisać mały sukces, ale cała reszta jest całkowitą i bolesną porażką. Przede wszystkim sąd podzielił w całości wniosek prokuratury i tym samym uznał, że zostały wypełnione wszystkie przesłanki do zastosowania aresztu. Na mocy art. 249 i 258 k.p.k. tymczasowe aresztowanie stosuje się, gdy dowody wskazują na
duże prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa (przesłanka ogólna), zachodzi realna obawa ucieczki, ukrywania się i matactwa lub podejrzanemu grozi surowa kara. I to nie jest koniec złych informacji dla Zbigniewa Ziobry. Ucieczka na Węgry przez samego Ziobrę i jego zwolenników była owiana fałszywym mitem męczeństwa i bohaterstwa. Mit głosił, że Donald Tusk z Waldemarem Żurkiem ściągną ciężko chorego ministra do aresztu, gdzie pozbawiony opieki medycznej umrze w męczarniach.
Sąd całkowicie obalił tę dramatyczną opowieść i chociaż uznał wniosek prokuratury, to jednocześnie nakazał umieszczenie aresztowanego w zakładzie leczniczym, co oznacza, że została uwzględniona argumentacja obrony. W takiej sytuacji Zbigniew Ziobro będzie musiał na szybko zbudować nową legendę o „niezłomnym szeryfie”, bo starą na pewno się nie obroni. Ponadto istnieją jeszcze inne problemy, których azyl polityczny na Węgrzech nie rozwiąże. Prokuratura doskonale zdaje sobie sprawę, że wysłanie listu gończego, a taki list jest skuteczny wyłącznie na terenie Polski, nie ma najmniejszego sensu. Wszyscy w Polsce wiedzą, że Zbigniew Ziobro przebywa w Budapeszcie, mało tego, dziennikarze kilku stacji nie mają najmniejszego problemu z ustaleniem dokładnego miejsca pobytu.
Po co w takim razie prokuratura bawi się w takie podchody? Cel jest tylko i wyłącznie jeden, chodzi o to, żeby Polacy zobaczyli w mediach portret Zbigniewa Ziobry, ściganego w taki sam sposób, jak ściga się pospolitych przestępców. Podobny obrazek z pewnością nikomu nie służy, tym, bardziej politykowi i ministrowi sprawiedliwości. Równie bezsensowne jest wnioskowanie o Europejski Nakaz Aresztowania, z tych samych powodów. Azyl polityczny na Węgrzech chroni Zbigniewa Ziobrę, dopóki będzie na Węgrzech przebywał, ale i tutaj wszystko może się zmienić. W kwietniu Węgrzy będą głosować w wyborach parlamentarnych i wiele prognoz wskazuje, że Victor Orban utraci władzę. Do sondaży zawsze trzeba podchodzić ostrożnie, niemniej jednak tak złych notowań Orban nie miał od 20 lat.
Gdyby partia Fidesz straciła władzę, to status Zbigniewa Ziobro mógłby się gwałtowanie zmienić i ta hipoteza jest oparta na faktach. Biuro prasowe opozycyjnej partii TISZA wydało oficjalne oświadczenie dla mediów, w którym czytamy, że “pod rządami TISZY Węgry nie będą zapewniać schronienia, nie mówiąc już o azylu, zagranicznym przestępcom”. W odpowiedzi Zbigniew Ziobro ostro zaangażował się w kampanię wyborczą i tak samo zaatakował lidera TISZY Petera Magyara. Wszystkie te okoliczności sprawiają, że pozycja Zbigniewa Ziobry jest bardzo słaba i to pod każdym względem: prawnym, politycznym i wizerunkowym. Udało mu się uniknąć aresztu, ale zapłacił za to olbrzymią cenę i ostatecznie i tak może trafić do aresztu.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!









Ten tekst jest wyjątkowo manipulatorski prawdopodobnie spowodowany nienawiścią do Ziobry i to w wielu aspektach bo po pierwsze to nie obrońcy wnioskowali o zastosowanie zakładu leczniczego tylko po długich przemyśleniach zdecydował o tym “zaufany” sąd jak się Żurek wyraził o swoich sędziach natomiast obrońcy wszystko robili aby nie stosowano aresztu a wiem co od nich słyszałem i wszystkie wnioski obrony “zaufany” sąd Żurka odrzucał.Nieprawdą też jest to, że “zaufany” sąd w całości podzielił wniosek prokuratury bo jak powiedział mec Lewandowski sąd nie rozpatrywał tego tylko merytoryczne rozpoznanie jak Piłat scedował na apelację w SO.To,że bedzie właśnie taki wyrok było do przewidzenia i nikt myślący nie mógł mieć żadnych wątpliwości, że “zaufana” pani sędzia może pomyśleć o odrzuceniu aresztu skoro przed pierwszym posiedzeniem sadu w tej sprawie pani “zaufana”sędzia na ponad miesiąc wstecz zabezpieczyła konwój. Prawda jest taka, że to Tusk poniósł klęskę a nie Ziobro bo już przed świętami chciał widzieć Ziobrę w czeronym uniformie i kajdankach zespolonych wożąc go przed kamerami swoich mediów aby zadowolić motłoch z silnych razem, Giertycha, Żurka i Korneluka,który prowadził śledztwo w sprawie zabójstwa J.Brzeskiej jak było widać zgodnie z oczekiwaniem zleceniodawców a przy okazji żeby mieć piękny materiał wyborczy. Póki co to Ziobro w trąbę zrobił to towarzystwo, które będąc bezradnym jakiś sukces musi sobie wyprodukować i w zastępstwie postanowiło ścigać Andruszkiewicza za jakieś fałszowanie przed 12 latami list wyborczych, które zostało dawno umorzone z powodu braku podstaw oskarżenia.Polacy zawsze od czasu zaborów po czasy współczesne uciekali z reżimu i poszukiwali ochrony w innych państwach i tak jest dzisiaj dlatego nie dziwię się ani Romanowskiemu ani też Ziobrze bo na ich miejscu zrobiłbym to samo.