Istnieją takie zawody, których przedstawiciele, a przynajmniej ich znaczna ich część, żyje w poczuciu wyższości. Lekarze, prawnicy, dziennikarze, politycy to najczęściej obawiający się półbogowie, czasami nawet cali bogowie. Z drugiego szeregu wyłaniają się jednak inni nadprzyrodzeni fachowcy i wśród nich szczególną rolę pełnia eksperci i autorytety. Ci ostatni nieco podupadają, ale za to eksperci mnożą się szybciej niż króliki i grzyby po deszczu, by praktycznie w każdej dziedzinie sprzedawać swoje nadzwyczajne mądrości. Wyjątek stanowią eksperci anonimowi, na przykład tacy, co to potrafią obliczyć jaki zastosować stop i przekrój stali, żeby przęsło wytrzymało maksymalne obciążenie.
Eksperci od prawidłowego gotowania ziemniaków, wybawiania plam i pastowania butów, z anonimowością nie mają styczności, a już eksperci od piłki nożnej i polityki, brylują na we wszystkich mediach i na wszystkich forach. Wczoraj nastąpił prawdziwy wysp fachowców od „genialnej strategii” i „genialnego stratega”, którym oczywiście jest prezes PiS Jarosław Kaczyński. Przyczynkiem do tej erupcji eksperckiej była kolejna, kompletnie sprzeczna z poprzednimi, decyzja kierownictwa PiS w sprawie członków tej partii działających w stowarzyszeniu Mateusza Morawieckiego „Rozwój plus”. Po tym, jak w ubiegły piątek prezes Kaczyński ogłosił, że Mateusz Morawiecki ze swoim zwolennikami przestają należeć do PiS, bo nie podpisali „lojalki”, Komitet Polityczny PiS zdecydował, że słowa prezesa nie mają najmniejszego znaczenia i wszystkim zajmie się rzecznik dyscyplinarny Karol Karski.
Dla przeciętnego zjadacza chleba, była to desperacka wolta Jarosława Kaczyńskiego, bo przecież wiadomo, że takich decyzji nie podejmuje nikt inny, ale eksperci dostrzegli w trywialnej intrydze misterny plan na poziomie, jakżeby inaczej, szachów 5D. Cała maestria miała polegać na tym, że Morawiecki został wciągnięty w pułapkę bez wyjścia. Nieważne, że ta pułapka kosztowała krocie, a na rachunku pojawiła się ostateczna utrata autorytetu i wiarygodności szefa partii, ale według ekspertów tym manewrem Kaczyński sparaliżował wszelkie działania swojemu wewnętrznemu przeciwnikowi. Mateusz Morawiecki po decyzji komitetu miał mieć związane ręce, co wykluczało założenie klubu w Sejmie i w przyszłości partii. Dodatkowo gra się toczyła o status nowej formacji, która chciał być wyrzucona z PiS, by nie narazić się na stygmat zdrajców.
Zwykli zjadacze chleba zwracali uwagę na liczne wady i luki tej wybitnej ekspertyzy, jednak dla ekspertów był to nieistotny szmer ignorantów. Minęło trochę więcej niż pół doby, gdy na konferencję prasową wyszedł Mateusz Morawiecki z 39 posłami PiS, którzy nadal formalnie są w PiS, co zawdzięczają „genialnej strategii” i ogłosił, że właśnie złożył wniosek do Marszałka Sejmu o utworzenie klubu parlamentarnego “Rozwój Plus”. Przypomina to jako żywo kultową scenę z filmu „Poszukiwacze zaginionej arki”, gdy Indiana Jones grany przez Harisona Forda, ze spokojem przygląda się jak olbrzym macha wielkim mieczem, po czym wyjmuje pistolet i jednym strzałem pozbywa się śmiertelnego zagrożenia. Mateusz Morawiecki nie musiał wyciągnąć pistoletu, zamiast tego wyciągnął genialnemu strategowi 39 posłów.
Dziś większość ekspertów przycichała, jakby zapomniała, jakie brawurowe analizy ledwie 12 godzin temu forsowała. Inni desperacko łapią się ostatniej deski eksperckiego ratunku i twierdzą, że Kaczyński jednak coś osiągnął, bo Morawiecki jednak wyszedł z PiS, co pachnie zdradą. Wyjść wyszedł, ale z klubu nie z partii i ten nowy odcinek tragifarsy idzie na konto prezesa oraz rzecznika dyscyplinarnego partii. Najśmieszniejsze jest jednak to, że „prości ludzi” intuicyjnie wyczuli czym to się wszystko skończy, gdy w tym samym czasie wybitni eksperci dopatrywali się logiki, maestrii i strategii w totalnym chaosie.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!









Jak widzę dzień bez bezmyślnego uderzenia w Kaczyńskiego jest dniem straconym tylko zastanawiam się nad tym czemu i komu ma to służyć bo na pewno nie Polsce i nie Polakom. A obiektywna prawda jest taka, że gdyby nie ten “genialny strateg” to nie mielibyśmy prezydenta Dudy tylko najpierw drugą kadencję jakiegoś Komorowskiego a potem jakiegoś Trzaskowskiego a teraz mielibyśmy upadłych Morawieckiego bo chciał kandydować i Mentzena i nie Nawrockiego jako prezydenta tylko Trzaskowskiego. To są fakty, których nie da się pominąć jeśli chodzi o prawidłową ocenę sytuacji przez “genialnego stratega”. Morawiecki już od dłuższego czasu zabiegał o przejęcie PiS-u i nawet nie krył się z tym skoro proponował Kaczyńskiemu swoją kandydaturę na prezesa partii dokładnie tak jak w Rosji to się robi ale gdy Kaczyński mu odmówił pokątnego wsparcia i powiedział,że będą wybory to niech do nich stanie to zaproponował podział partii na co też “genialny strateg” nie wyraził zgody. Dzisiaj mnie zupełnie nie dziwi to,że Morawiecki w desperacji wyprowadza z PiS-u tylko 40 posłów skoro poprzednie podchody nie przyniosły żadnych efektów i nie przejął w ostateczności połowy partii wraz z finansowaniem budżetowym to dobre dla niego jest i 40 posłów ale bez publicznych środków.Prawda jest też taka,że Kaczyńskiemu daleko jest do autorytarnego zarządzania partią jak to robią wszyscy szefowie partii a tym bardziej w konflikcie ze statutem tylko opiera się na ciałach statutowych do tego upoważnionych i ja to rozumiem. Co będzie dalej to powiem krótko, pożyjemy- zobaczymy a efekty dzisiejszych działań obu stron zobaczymy za pół roku a nie teraz bo to jest niedorzeczność i skrajna manipulacja, żeby dzisiaj na bieżąco oceniać “genialnego stratega” za to co powiedział i co zrobił.